with Brak komentarzy

Wakacje freelancerki: jak połączyć pracę zdalną i urlop?

Czy freelancerka miewa wakacje?

Czy da się połączyć pracę zdalną i urlop?

 

Dla wielu osób praca freelancerki to już są wakacje z założenia, w końcu możesz pracować kiedy chcesz i gdzie chcesz, o ile tam jest internet. Skojarzenia ze zdjęciami typu laptop na kolanach, leżak, lazur morza w tle i dająca cień palma nie są tutaj przypadkowe.

Brzmi świetnie i pewnie jest możliwe, jednak dla większości freelancerów realia wyglądają nieco inaczej. Poniżej przeczytasz jakie widzę plusy i minusy każdego z możliwych rozwiązań w tym czasie. 

 

Boisz się iść na urlop, bo jak nie pracujesz, to nie zarabiasz!

 

➕ Jeśli Twój biznes można w jakikolwiek sposób skalować, to wygląda to inaczej, bo dochód pasywny oznacza, że pieniądze wpływają na Twoje konto nawet, jak leżysz na leżaku.

 

✖️ Jeżeli Twoja praca polega tylko na wymianie czasu na pieniądze w postaci usług 1:1, to faktycznie tak jest. Wybór jest trudny, pytanie, na czym Tobie w danej sytuacji bardziej zależy.

Jak to obejść? 

Planować z wyprzedzeniem, dać znać stałym klientom, że wybywasz w danym terminie. Uzgodnić co można zrobić wcześniej i rzeczywiście to przygotować, żeby mieć spokojną głowę na wakacje. Albo najzwyczajniej w świecie założyć, że w Twoim biznesie jest też czas bez dochodów i mieć poduszkę finansową na tę okoliczność.

 

Wybierz workation, czyli trochę jesteś na wakacjach i trochę pracujesz…

 

Samo to połączenie nie brzmi zbyt wypoczynkowo, jednak są sytuacje, w których nie masz innego wyjścia albo jest to dla Ciebie korzystniejsze. 

➕ Na przykład terminy klienta, które nakładają się na Twoje wyjazdowe plany i nie da się pewnych rzeczy zrobić z wyprzedzeniem. A bardzo Ci zależy na tym kliencie, zwłaszcza jeśli to jest nowa współpraca (workation to częsta opcja początkujących freelancerów). 

Jeśli masz dzieci w wieku przedszkolno-szkolnym to na bank zmierzysz się z wakacyjną przerwą placówek. Jeśli nie masz chętnych do pomocy to workation pozostaje jedyną formą opieki nad nimi.

 

✖️ Jesteś trochę tu, trochę tam, więc nie odpoczywasz na 100%. Nie masz kiedy „przewietrzyć głowy” i zająć się innymi sprawami niż te na co dzień. 

Czujesz zmęczenie, bo zarówno praca jak i bliscy potrzebują uwagi. Czujesz, że Twoja kreatywność siada, o przyjemności z pracy nie wspomnę, bo ciągle jesteś jak chomik w kółku, mimo że przecież jesteś na wakacjach.

 

Co z tym zrobić?

Tutaj sprawdzi się chłodna ocena sytuacji, czyli zasoby kontra możliwości. I realny plan, który masz szansę wykonać, bo inaczej pojawi się frustracja, a po co ci to. 

Jasne, że pewne zadania mają swoje kotwice kalendarzowe i to jest must have. Ale niektórym tematom na bank można, w porozumieniu z klientami oczywiście, dać dłuższy termin wykonania i rozłożyć swoją pracę w czasie. 

 

Masz urlop na 100% i znikasz!

 

Wylogowujesz się całkowicie z sieci, nie ma Cię na mailu, Instagramie, a telefon ma na stałe tryb samolotowy, bo robisz nim tylko zdjęcia. To jest czas na informacyjny detoks i Twoja próba uzyskania balansu między pracą i odpoczynkiem.

 

➕ Odpoczywasz. Jesteś tu i teraz. Masz czas pomyśleć o sprawach, na które zazwyczaj brakuje Ci czasu. W Twojej głowie zwalnia się nagle dużo przestrzeni, a fajne pomysły same się pojawiają. Cieszysz się czasem z bliskimi osobami i odzyskujesz energię.

To wersja idealna urlopu, ale myślę, że warto do niej dążyć.

 

✖️ Nie wiesz, co się dzieje w Twoim biznesie i trochę Cię to stresuje, mimo że starasz się o tym nie myśleć. Może jakaś niesamowita oferta współpracy właśnie przechodzi Ci koło nosa? Albo u ważnego klienta jest totalny „pożar”, a Ciebie nie ma.  Nie pokazujesz się w social mediach, nie promujesz usług, nie sprzedajesz i robi się dookoła Ciebie cisza. 

Pytanie zasadnicze: czy faktycznie tak jest, czy to wszystko bardziej siedzi w Twojej głowie?

Może najzwyczajniej w świecie dopadło Cię FOMO (ang. fear of missing out), czyli strach przed obawą czy coś Cię omija? 

 

Podsumowując...

 

Nie ma opcji idealnej, bo praca, mimo sympatycznych okoliczności przyrody, nadal sama się nie wykona.

Zawsze będzie coś za coś, dlatego zachęcam do refleksji nad Twoim podejściem do czasu wolnego.

Bo wbrew pozorom odpoczywanie wcale nie jest tak automatyczną czynnością, jaką mogłoby się wydawać i sporo osób ma z tym problem.

 


Jak to wygląda u mnie w tym roku?

 

Mimo że miałam sporo pracy, to lipiec minął w miarę spokojnej wersji (najstarsza miała półkolonie i obóz, młodsi otwarte przedszkole). Na sierpień mamy zaplanowane dwa rodzinne wyjazdy. Pomiędzy nimi tygodniowa przerwa w domu, kiedy cała trójka będzie miała wakacje. 

Praca w tym miesiącu w pełnym zakresie nie wchodzi w grę. Raz, że oznaczałoby nadrabianie wieczorem i w nocy, co niestety zdarza mi się kiedy dzieci są chore, a bardzo tego nie lubię. A dwa, że potrzebuję odpocząć i dać sobie więcej przestrzeni w głowie na „nicnierobienie”. Będę zdecydowanie mniej pracować dla klientów, zresztą większość tych, z którymi współpracuję od jakiegoś czasu, też w czasie wakacji działa mniej intensywnie. 

 

Chciałabym więcej czasu poświęcić mojemu biznesowi, co zazwyczaj jest na szarym końcu, bo zadania dla klientów są priorytetem. 

Mniej pracy daje mi możliwość zrobienia „porządków” i spojrzenia z lotu ptaka na swoje działania:

  • zacznę od analizy oferty, czy wszystko jest spójne ze mną i nadal chcę się tym zajmować, a z czego powinnam już zrezygnować
  • zastanowię się, co mogłabym do niej dodać i w jakim kierunku chciałabym się rozwijać zawodowo
  • w jaki sposób mogę usprawnić swoje działania, czego mi najbardziej brakuje, kiedy potrzebuję czegoś na szybko
  • chcę mocno przemyśleć formę oraz częstotliwość mojej obecności w mediach społecznościowych i zrobić z tego wykonalny plan
  • wrócę do pomysłu własnego newslettera i wreszcie zacznę go po prostu pisać do moich odbiorców
  • uporządkuję chaos w folderach laptopa, telefonu i zrobię to samo ze skrzynkami e-mailowymi 

 

Napisałam to publicznie, więc teraz muszę to wszystko zrobić 😉

Zostaw Komentarz